Maryś, Maryś, co ty ześ myślała
Maryś, Maryś, co ty ześ myślała, jak ześ biołom chustę wysywała? Musiałaś ty być narzeconom jego, tak załośnie płakałaś ᵘo niego, jak do wojska ᵘodjezdzoł. Jak ze, jak ze jo płakać nie miałam, jak zem Janka bardzo pokochała. A teroz muszę patrzyć się na jinsych które majom swoich nojmilejszych, a jo nie mom nikogo. ᵘObiecał mi moje ulubinie, jak powróce z tobom się ᵘozynie. Pójdę, pójdę do łózecka swego, może weśnie ujrze Janka mego. Może uścisko, może ucałuje, choć pociesy, chocioz pozałuje ᵘo mój Boże jedyny. Przysingoł mi moje ulubinie, jak powróce z tobom sie ᵘozynie. Nie doczekom się, kochanio mojego, już tam inso, zabrała my jego, jak my cięsko na dusy. Juz się tero siódmy rocek tocy, ᵘodkąd Janka nie widziały ᵘocy. Napisała list chłopcze niecnotliwy kiedy kochos, a pójdzies do insy Bóg cie ciensko ukorze. A gdy Janek ten liścik zobocył, zaroz prędko na kunika skocył. Jak go przecytał, spuścił nisko głowe, jo już w wojsku dłuzy być ni moge, mom ᵘod luby wielki zol. Janek wrócił, ujrzał jom w welonie, jak ją inny piastowoł na łonie. Chcioł jom przywitać, una mu zemglała, gdy na jego przysingę wspumniała ji umarła z załości.
Piotr Baczewski (2023)
Muzyka Zakorzeniona
©