Zajeździł konika, zajeździł wronego
Zajeździł konika, zajeździł wronego i pyta się mamy cy co bendzie z tego. Oj cy co bendzie, cyli nie? Nie smęć serdeńka sobie, mnie. Oj foru, foru, ze dworu mojego, prose nie zajezdzaj do podwórka mego. U mnie posagu nie budzie, wezno mnie tak dobre ludzie. W sadu lata ptaska co w wode siada, głupia ta dziewcyna, co ze dwoma gada. U mnie w posagu sama ja, jak na niebie zora jasnaja. Mamo moja mamo, wydaj mnie za pana, zebym nie chodziła z grabiami do siana. U nie posagu nie budzie, wezno mnie tak dobre ludzie. Z grabiami do siana, z widłami do gnoju, tylko zech chodziła z kuchni do pokoju. U mnie w posagu sama ja, jak na niebie zora jasnaja. Z kuchni do pokoju, z pokoju na ganek, będę wyglądała, gdzie jest mój kochanek. Oj w polu w polu, w polu je i za to Panie dziękuje.
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury
Obyczajowa
©