Leci wieczór schodzi, mnie ma luba zwodzi
Leci wieczór schodzi, mnie ma luba zwodzi. Mówiła ze wyjdzies, teraz nie wychodzis. Oj wydzi wyjdzi dzieweńko, rozwesel moje serdeńko. Rada ja da wyjści, ale nie wola ma, siedzę sama w domu jak ta niewolnica. Nie puści ojciec ani mać, z tobą Jasieńku pogadać. Ścięty dąbek ścięty, już nie będzie rodzić, a mój kochanecek juz do mnie nie chodzi. Oj wyjdzi wyjdzi dzieweńko, rozwesel moje serdeńko. Ścięty dąbek ścięty, juz się nie zieleni, a mój kochanecek dawno się ożenił. Nie puści ojciec ani mać, z tobą Jasieńku pogadać. Żeby ja miał skrydła jak ten ptasek polny, poleciałbym za nią w daleką krainę. Siadam i padam na wodę, do swej dziewcyny pojade.
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury / nagrano w Siemiatyczach (1986)
Obyczajowa
©