Tam na górze rosno róze, ja je zerwać nie mogę
Tam na górze rosno róze, ja je zerwać nie mogę Pokochałem ładne dziewce, ja jej dostać nie mogę. Sła ma luba prez ulice, kalosami brękała, Koledzy mu pokazujo, oto idzie luba twa. Koledzy go pokazujo, oto idzie luba twa. Nie pokazuj mnie kolego, bo ja patryć nie mogę Bo jak jesce raz obace, to jom micem prebije. Po co ty mnie mas prebijać, wczoraj ściskał całował Zeb ci tyle kolek stało, ile razy buzi dał. Słonko zasło, miesiąc wschodzi, nastąpiła ciemna noc Jak odchodził mój najmilsy, mnie nie oddał dobranoc. A ten mój woziił gnój, ja jego nie poznała Tylko ten kozusek, co na nim lezała Um tarara rara * W wymowie Ł wymawiane jako przedniojęzykowo-zębowe
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury / nagrano w Mońkach (1979)
Obyczajowa
©