Tam gajiem, gajikiem, gajikiem zielonym
Tam gajiem gajikiem, gajikiem zielonym, ore Jasio polko ore Jasio polko, konikiem cerwonym. Jedno staje zorał, drugie rozpocyna, ogląda się w strone, ogląda się w strone, cy jidzie dziwcyna? Nie jidzie dziwcyna, tylo jego matka, coś mi się nie ore, coś mi się nie ore, ta brozienka gładka. Nie widać nie słychać, tej mojej dziewcyny, której ja tak kochał, której ja tak kochał, tej mojej jedynej. Cerwona kalina, w lesie rozkwitała, nie dała mnie mama, nie dała mnie mama, a kogo ja chciała. Nie dała za Jasia, ten co polko ore, wydała za pana, wydała za pana, co siedzi we dwore.
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury
Obyczajowa
©