Oj, wzejdzi, wzejdzi jasny miesiącu, jak młynajowe koło
Oj, wzejdzi, wzejdzi jasny miesiącu, jak młynajowe koło Oj, wyjdzi, wyjdzi, moja Kasieńko pogadamy oboje Jakże ja wyjdę, jakże ja stanę oboje pogadamy Mnie ludzie znają, mnie posądzają, mnie oczeńki pałają Niechże Cię znają, niech posądzają, choćby po całym świecie Ja Ciebie kocham i kochać będę mój ty liliowy kwiecie Dla Cię się służył, dla Cię się dłużył ,podarunki kupował A bodaj tego, ta krew zalała, kto Cię będzie ślubował Pojechał Jasio, pojechał młody po zielonej dąbrowie Rozpuścił cugle, rozpuścił złoto konikowi po głowie Nie żal mi cugli, nie żal mi złota, że ja je tak rozpuścił Żal mi Kasieńki, żal mi nadobnej, że ja ją tak opuścił A u sokoła złociste pióra, a u paweńki kosy. Oj, nie zażyje młoda Kasieńka u świekruchy rozkoszy Chodzi świekrucha po nowej sieni, obudza swą synowę Wstawaj synowo do roboteńki, już wszelkie kury pieją A jak ja była u swej mateńki, to ja kurów nie czuła Kurów nie czuła, zorzy nie znała, a robotę zrobiła A jak ja teraz, mój ty Jasieńku, to ja kury poczuła Kury poczuła, zorzy poznała, roboty nie zrobiła.
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury / nagrano w Kolnie (1978)
Obyczajowa
©