Chciał się żenić młodzieniec z dziewczyną i chciał ją za żonę brać
Chciał się żenić młodzieniec z dziewczyną i chciał ją za żonę brać. Rodzice wzbraniali brać jej nie dawali, kazali w świat wędrować. I przyjechał młodzieniec ze świata, chciał swę lubę odwiedzić, Gdy spojrzał w okienko ujrzał mamę smutną, zaczęło mu serce bić. "Mamo moja, mamo ukochana, a gdzież moja luba jest?" "Wczoraj tydzień minął, jak ją pochowali, dzisiaj po niej smutek jest." "Mamo moja, mamo ukochana, a gdzież ona tam leży?" "Trzeci grób od miedzy, tam twa luba leży, na niej rosną trzy róże." I pojechał młodzieniec na cmentarz, chciał swą lubę odwiedzić, Bramę otworzyły, róże się skłoniły, tu ma luba musi być. "Lubo moja, lubo ukochana, przemów do mnie słóweńko." "Mówić, bym mówiła, chodzić bym chodziła, mam zatrute serdeńko." Śmiertelny grzech te rodzice mają, co kochania wzbraniają, Kochania wzbraniają, pary rozłączają i do grobu wkładają.
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury / nagrano w Siemiatyczach (1976)
Obyczajowa
©