Już idę do grobu ciemnego, smutnego
Już idę do grobu ciemnego, smutnego, Tam będę spoczywał, aż do dnia sądnego. Wielmożni panowie kości swe składają, Książęta, królowie, w proch się obracają. W tę drogę odchodzę, nic nie biorę z sobą, W postaci okrytej, śmiertelną żałobą. Tylko cztery deski, siedem łokci szata, To wszelka zasługa z mizernego świata. Już słońce i księżyc świecić mi przestaną, Robactwo, zgnilizna, te przy mnie zostaną. W jaskini pod ziemią śmierć wszystko ukryła I też ze mną nędznym, to wszystko sprawiła. Już od was odchodzę i żegnam się z wami, Z ojcem i swą matką, z braćmi i siostrami.
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury (1985)
Pogrzebowa
©