On całował usta koralowe
On całował usta koralowe i miłościa upajali sie. Ona wsparła mu na ramie głowe i szeptała: "Luby kocham cię!" Jak zwykle płacz po szczęściu bywa i tak u nich ten przypadek był. On ją kochał, lecz porzucić musiał Bo dla innej przeznaczony był. A ona z tak wielkiej rozpaczy, nie mogła uspokoić się Aż wreszcie tak sobie tłumaczy: "Pojdę do niego, aby zemścić się". Więc ubrała się w swą białą szatę, by upiększyć swój młodzieńczy wiek i pobiegła do lubego chaty, namawiając by popłynął z nią. Płynęli, a noc się zblizała, od zachodu silny wicher wiał. On wiosłował, ona mu nie dała, gdy do brzegu łódź skierować chciał. "Nędzniku!" - wywrwała mu wiosła - i rzuciła w tę głęboką toń. Ty żeś myślał, że ja po to przyszłam byś mne kochał i porzucił znów Nazajutrz był piękny poranek, a słońce rozświetlało toń. Na brzegu dwa ciała leżały i ściskając wspólnie swoją dłoń.
Muzyka Zakorzeniona i Olga Łoś; Realizacja: Piotr Baczewski (2025)
Liryczna
©