Wydała mnie mama za bory za lasy
Wydała mnie mama za bory za lasy za ten ciemny bór Jak wydawała to prykazywała: "Nie bywaj u nas!" Ja się przemienię w siwę zieziulę prylecę do was, Usiąde w sadzie na winogradzie i bede kować. Wysedł ojceńko, wysedł rodzony, wolikom dawać Hej! Wysia, wysia siwa zieziulo! Przestań tu kować. Wyszła mateńka wyszła rodzona z wiadrem po wodę: "Oj, nie kuj, nie kuj, siwa zieziula na te pogode". Wyszła siostryczka, wysła rodzona z koszem po wiórka: "Hej! Wysia, wysia, siwa zieziulo z tej białej lylji!" "Nie ty sadziła, nie polewała, nie śmiej mnie zganiać, A ja sadziła i polewała i bede kować". Wyszedł bracisek, wyszedł rodzony z wołem na rolę: "Oj, nie kuj, nie kuj, siwa zieziula mnie głowa boli". Wyszedł bracisek, wyszedł kochany z fuzją do lasa: "To nie zieziula, to nie siwieńka, siostrycka nasza".
Archiwum Podlaskiego Instytutu Kultury
Liryka weselna
©